O Norwegii cz. II

Naszą podróż do Norwegii odbyliśmy na początku marca ubiegłego roku, w czasie, kiedy pandemia nie ograniczała nas jeszcze aż tak bardzo. “Rzutem na taśmę” udało się – byliśmy w Norwegii! Choć nasza wyprawa trwała zaledwie kilka dni, uważam, że było warto! Co widzieliśmy? Zobaczcie sami!

Po lewej: gdy ktoś mi mówi, że w Polsce spadło dużo śniegu. 🙂 Po prawej: widoczek. 🙂

Hafslo i lodowiec

Piękna, przeurocza wioska Hafslo położona w regionie Sogn og Fjordane to miejsce w którym zdecydowanie można się zrelaksować! W takiej miejscowości zatrzymaliśmy się, aby odpocząć i muszę przyznać wybór był zdecydowanie trafiony! Niedaleko miejscowości Hafslo znajduje się lodowiec Nigardsbreen, który jest częścią lodowca Jostedalsbreen – największego w kontynentalnej Europie. Wybraliśmy się tam z nadzieją, że nie zastaniemy aż tak dużo śniegu, to co zastaliśmy nawet nam się nie śniło! 😀 W życiu swym całym nie widziałam tyle śniegu! No cóż, atrakcja to atrakcja! Nie co dzień jest się w takim miejscu. Wybraliśmy się na “krótki spacer” 🙂 i hmm.. w internecie bardzo wiele zdjęć przedstawia lodowiec właśnie z widokiem na jezioro Nigard. Ja też mam takie zdjęcie – ale… na jeziorze 😀 🙂 Myślę, że lepiej się tam wybrać latem, ale w marcu wierzcie lub nie, również jest to przygoda. 😀 

Widok na Hafslo.

Fragment naszej drogi oraz widok na Breheimsenteret – muzeum oraz centrum informacji. Podczas naszej wędrówki było zamknięte. 🙂

Ja na jeziorze Nigard. 🙂 Trudno dostrzec lodowiec na zdjęciu – w dali, taka mała niebieska kropka. 😀

Sognefjorden

Głównym celem naszej krótkiej norweskiej wyprawy były fiordy – a konkretnie najdłuższy fiord w Europie – Sognefjorden. Co ciekawe, jest to drugi pod względem długości fiord na świecie (203 km), wyprzedza go jedynie Kangertittivaq z Grenlandii (350 km). Pogoda i czas naszej podróży niekoniecznie sprzyjały pieszym wędrówkom, objechaliśmy go w większości samochodem. Niektóre drogi i punkty widokowe w związku z trudnymi warunkami pogodowymi zostały zamknięte, więc nie udało nam się “odhaczyć” wszystkich punktów na trasie, ale i tak było warto!

Sognefjorden (lub jak kto woli Sognefjord) jest p r z e p i ę k n y. W każdym miejscu widoki zapierają dech w piersiach! Majestatyczne góry, spokojna i czysta woda, cisza… Fiord naprawdę robi wrażenie, o każdej porze roku – choć najbardziej przystępny wydaje się być latem. Chyba trzeba będzie tam powrócić któregoś dnia. 🙂

Widok na Sognefjord.

Fiordowy spam.

Fiordowy spam cdn.

Fiordowy spam (prawie) koniec. 🙂

Jedno z moich ulubionych miejsc, w które dotarliśmy. To tak jeszcze jakby ktoś miał wątpliwości czy warto się tam wybrać. 😉

Bergen i Oslo

Podczas naszej wyprawy zatrzymaliśmy się na chwilę w dwóch miastach. Jeśli miałabym wybrać, które z nich zrobiło na mnie większe wrażenie bez wątpienia wskazałabym Bergen. Znane z pocztówek kolorowe domki (Bryggen) położone w centrum zdecydowanie dodają miastu uroku. Oslo wydawało mi się zbyt rozległe, trudne do jazdy samochodem. Być może zbyt mało czasu spędziłam w stolicy Norwegii, aby bardziej obiektywnie ją ocenić, niemniej to co widziałam jakoś specjalnie mnie nie urzekło. 🙂 Ciekawą architektonicznie budowlą dla mnie była na pewno opera w Oslo. Stworzona została w taki sposób, że bez problemu możemy wejść na jej… dach skąd widać centrum miasta. 🙂 

Bergen 🙂

Bryggen w Bergen.

Opera w Oslo. Nieco przypomina mi islandzką (klik).

Norwegia jest bardzo urozmaicona pod względem krajobrazów. Zaskoczyła nas pozytywnie na początku marca, ale podejrzewam, że przy jeszcze lepszej pogodzie, zachwyt mógłby się zwiększyć. 🙂 Dlatego na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tego kraju, aby nieco bardziej go eksplorować! 🙂

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp

Zostaw komentarz

© 2019 Kacper Jankowski