O możliwości wyboru

Nie, nie będzie to wpis polityczny, choć polityki dotyczy. Nie zamierzam opowiadać się w nim za żadną partią, bo obecny wybór, który możliwy jest w głosowaniu 12 lipca to opcja, która od wielu lat powtarza swoją historię… 

Od zawsze były „pisiory” i „peowcy”, „antypisowcy” czy… jak zwał, tak zwał. Od zawsze też polityka stanowiła temat wielu sporów i dyskusji, przy rodzinnym stole, wśród znajomych. Przyznajcie się, czy nie byliście świadkiem sytuacji (lub sami w niej uczestniczyliście), w której ktoś z Waszej rodziny czy przyjaciół w rozmowie nie zaczął się złościć przez różnicę poglądów politycznych. Szczególnie jeśli trafiliście na osobę pewną swych przekonań, nieustępującą, posługującą się argumentami zupełnie irracjonalnymi lub nieprawdziwymi. I wiecie co? Takie osoby są najgorsze. Przez nie rodziny się rozpadają, a przyjaźnie kończą. W imię czego? Polityki. To tak pięknie brzmiące słowo skrywa za sobą aktualnie tak wiele nienawiści, tak wiele jadu i zgrzytu, który nawet we mnie budzi bardzo negatywne emocje. 

Mieszkam w kraju, który posiada bogatą historię, w kraju, o który walczyli nasi przodkowie oddając swoje życie, który jest piękny, ze względu na swoją kulturę, sztukę, naturę, architekturę i tak niesamowitą przyrodę. W kraju, który jest moją ojczyzną, w którym mam cały mój Świat choć świat stoi dla mnie otworem, to Polskę zawsze kochać będę najbardziej. I boli mnie, boli mnie jako Polkę, że drugi Polak potrafi pluć mi w twarz za to, że myślę inaczej niż on. Boli mnie, że Polska podzielona jest na pół, jak złamane serce. I im bardziej się temu przyglądam tym bardziej zastanawiam skąd w nas tyle nienawiści? Czy przykład idzie z góry? „Ludzie ludziom zgotowali ten los” jak pisała Zofia Nałkowska, tak bardzo aktualne jest w dzisiejszej przepełnionej nienawiścią rzeczywistości, w której rodak wyzywa rodaka za to, że myśli inaczej. Jest gorszym sortem, jest podludziem albo nie człowiekiem, kłamcą, oszustem, pedofilem, zboczeńcem. 

Pora obudzić się z tego letargu. Chciałabym obudzić się w kraju, w którym nie ma tego podziału (a to oznacza, że prawdopodobnie musiałabym to zrobić na jakiejś odległej wyspie :)). A pragnę w Polsce. W mojej Polsce. 

Jeśli zatem nie wiesz na kogo zagłosować w niedzielę 12 lipca idź za głosem serca. I skoro masz wybór poczytaj, ochłoń i zastanów się w jakiej Polsce chcesz się budzić przez kolejne 5 lat. 

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp

Zostaw komentarz

© 2019 Kacper Jankowski