O Malcie

Co warto zobaczyć na Malcie? Jakie jest lokalne jedzenie na tej wyspie? Czym zachwyca turystów i dlaczego niektórzy nazywają ją rajem? Spróbuję po krótce znaleźć odpowiedź na te pytania!

Pewnego pięknego dnia udało mi się bardzo okazyjnie kupić bilety na Maltę. Nie był to nigdy kraj usytuowany jakoś wysoko na mojej liście „do zobaczenia”, a szkoda, bo powinien.

Malta jest najdalej wysuniętym na południe państwem w Europie, stąd też panujący tam klimat nawet w listopadzie jest bardzo sprzyjający. Bo tak, warto nadmienić, że moja wycieczka odbyła się w połowie listopada! Miało to swoje plusy wydaje mi się, że znacznie więcej niż przypuszczalnych minusów. Przede wszystkim ominęły mnie tłumy turystów, co niezwykle sobie cenię. Nie lubię, gdy muszę przepychać się przez ludzi, kiedy nie ma gdzie usiąść (nawet na plaży), w popularnych miejscach nie możesz zrobić żadnego zdjęcia bez zbędnych osób, a w autobusie możesz poczuć się jak sardynka w puszce. Jedziesz na urlop, żeby trochę odetchnąć i odpocząć, a nie żeby denerwować się takimi drobnostkami! Dlatego też warto wybrać się tam nawet w listopadzie. O pogodę nie należy się zbytnio martwić – jest ciepło tak jak wiosną, a jeśli będziesz mieć wyjątkowe szczęście i trafisz na całkowicie słoneczny dzień, zapewniam, że poczujesz także lato. 🙂

Co warto zobaczyć na Malcie?

Przede wszystkim polecam odwiedzenie Valletty. To stolica kraju, a także miasto z 320 zabytkami. Nie widziałam wszystkich, ale z pewnością warto przejść się główną aleją Triq ir-Repubblika i podziwiać okoliczne budowle. Koniecznie wejdźcie na Wyższe Ogrody Barraka (niższe również mają swój urok, ale wyższe znacznie bardziej mi się podobały), stamtąd rozpościera się panorama na wszystkie okoliczne miejscowości Valletty.

Widok z Wyższych Ogrodów Barrakka.

Poniżej Ogrodów znajduje się Saluting Baterry czyli bateria artyleryjska wybudowana w XVI wieku. Do dziś jedną z atrakcji turystycznych jest salut jednej z armat, odbywa się o godzinie 12:00 i 16:00. Jeśli w tych godzinach będziesz gdzieś w pobliżu, na pewno usłyszysz wystrzał.

Saluting Battery znajdująca się poniżej Wyższych Ogrodów Barrakka.

W Vallettcie urzekły mnie wąskie, charakterystyczne uliczki, a także mieszcząca się wśród nich Konkatedra św. Jana. Dla wszystkich miłośników barokowej sztuki jej wnętrze to perełka!

Jedna z wielu urokliwych uliczek oraz schody w Vallettcie.

Wnętrze Konkatedry św. Jana.

Sentyment mam do Sliemy, w której nocowaliśmy, zatem jeśli będziecie w okolicy, odwiedźcie ją, szczególnie z uwagi na piękny bulwar i namiastkę tej “nowoczesnej” Malty. Znaleźliśmy skupisko pokaźnych jachtów, a kawałek dalej przejście nad samo morze. Ta dzielnica administracyjna Malty chyba najbardziej mi się podobała, serio. Sliema posiada też starą część miasta, w której znajdziecie równie urokliwe uliczki jak w Vallettcie.

Widok na luksusowy dziedziniec w Sliemie.

Udajcie się też do portu rybackiego w miejscowości Marsaxlokk i zjedzcie pyszną rybę z widokiem na morze. W miejscowości tej charakterystyczny jest port, w którym liczba łodzi może przyprawić Was o zawrót głowy. Idąc wzdłuż niego dostaniecie się do malowniczej plaży, na której znajdziecie mnóstwo pięknych muszelek! Na Malcie w innych miejscach widziałam jedynie kamienie, nawet na piaszczystej plaży, na tej w Marsaxlokk znalazłam prawdziwe cuda! 🙂 Kawałek dalej na wzgórzu zobaczycie piękny widok na pobliską zatokę.

Widok na zatokę z Marsaxlokk.

W wielu przewodnikach podają, że warto wybrać się do Mdiny. Nie pytajcie jak, ale z bólem serca nie udało mi się tam dostać. 🙂 Podobno warto, więc jeśli będziecie mieć okazję, zróbcie to za mnie! 🙂 Tutaj kręcono Grę o Tron. Mdina nazywana jest miastem ciszy, ponieważ mieszka tam około 300 mieszkańców, otoczona jest murem,  a ruch kołowy (poza pewnymi wyjątkami) jest tam zabroniony.

Ciekawą atrakcją turystyczną jest miasteczko Popeye Village. Zbudowane zostało w 1979 roku jako scenografia do filmu Popeye. Wchodząc do kompleksu tych magicznych domków poczujecie się naprawdę jak w filmie! Możecie dosłownie wcielić się w główne role, a także zobaczyć oryginalne rekwizyty. Miasteczko zaopatrzone jest w wiele atrakcji dla dzieci, więc jeśli podróżujecie z całą rodziną – tym bardziej warto.

Popeye Village.

Widok z miasteczka Popeye Village o zachodzie słońca.

Jeśli złapie Was deszcz lub po prostu będziecie chcieli urozmaicić sobie wyjazd wybierzcie się do Oceanarium w Bugibbie. Nie jest ono bardzo duże, ale jedno przejście na pewno robi wrażenie, bo możesz poczuć się jak pod wodą! 🙂

Oceanarium w Bugibbie.

Z Bugibby zaobserwować można również Wyspę Świętego Pawła. Możecie podpłynąć bliżej niej wykupionym rejsem, ale dosyć dobrze widać ją z miasta. W pobliżu tej wyspy rozbił się statek, na którym przewożony był święty Paweł, a to właśnie on rozpowszechnił chrześcijaństwo na Malcie. Obecnie wyspa jest niezamieszkiwana, a z daleka zaobserwować można na niej posąg z podobizną apostoła.

Widok na Wyspę Św. Pawła z nieco bliższego ujęcia.

Na Malcie i tak największe wrażenie zrobiła na mnie natura. Ghajn Tuffieha w słońcu wyglądała tak pięknie, że zabrakło mi słów! Zbrakło mi także tchu, gdy wybrałam się na wyspę Comino i Gozo, ale o tym przeczytacie tutaj.

Ghajn Tuffieha z innej perspektywy. Pełne ujęcie znajdziecie na głównym zdjęciu.

Jest też wiele miejsc, których nie widziałam na Malcie, a do których podobno warto się wybrać – wśród nich: klify Dingli, Ghar Lapsi czy Błękitna Grota. Może Wam się uda, a kto wie – może już udało. 🙂

Maltańska kuchnia

Uwielbiam poznawać nowe smaki, a także polecać miejsca, w których można smacznie zjeść. W maltańskiej kuchni jednym z tradycyjnych dań jest królik czy Braġjoli czyli zrazy z bekonem i gotowanym jajkiem podawane na różne sposoby. Obu dań spróbowaliśmy w Sliemie w restauracji Piccolo Padre. Jedliśmy tam również pizzę. Przemiłe miejsce z pięknym widokiem na morze! 🙂

Po lewej stronie: królik i Braġjoli, po prawej: pyszne ryby w porcie Marsaxlokk.

Lampuka to ryba, która migruje wzdłuż Malty i ją również na pewno warto wypróbować. Koniecznie we wspomnianym przeze mnie Marsaxlokk. Wzdłuż portu mieści się mnóstwo lokalnym restauracji, w których zjedzie pyszne rybki. 🙂

Na Malcie zjedzie również bardzo dobrą pizzę i pastę. Większość towarów Maltańczycy importują z Włoch, zatem wypróbujcie koniecznie!

Z lokalnych specjałów napijcie się piwa Cisk – to maltański browar, bardzo mi smakował, dobry podobno jest także likier z opuncji – choć z tego co wiem zdania są podzielone. 🙂

Cisk w drodze na plażę.

Mam nadzieję, że po takim opisie tak jak i ja spontanicznie (lub i bardziej przemyślanie) kupicie bilety i po prostu wyruszycie w podróż na wyspę, która z pewnością pozytywnie Was zaskoczy. 🙂 O tym co wiedzieć planując podróż na Maltę przeczytacie tutaj. 🙂

Udostępnij

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp

Zostaw komentarz

© 2019 Kacper Jankowski